Bardzo mnie cieszy, że ostatni post o pielęgnacji kwiatów ciętych tak przypadł Wam do gustu! Mam nadzieję, że przetrwały chociaż 5 dni - jeśli tak to osiągnąłeś sukces! A dzisiaj zapraszam Cię w ciepłą krainę jaką jest Hiszpania. Nie nie, nie wybieram się tam na wakacje, chociaż jeszcze nic nie planuję na ten okres. Za chwilkę wszystkiego się dowiecie. Być może szczęście jest naprawdę blisko.
Niestety jak pisałam na portalach społecznościowych w zeszłym tygodniu oraz przez sobotę i niedzielę nie miałam zbyt wiele czasu. Właściwie teraz też go raczej nie mam - przede mną dwa wielkie zaliczenia. Dlatego też wpis miał być wczoraj, ale publikuję dzisiaj. Na pocieszenie i swoje usprawiedliwienie powiem, że kolokwium udało się zaliczyć :) Jednak maści to chyba nie jest to co lubię. Następny wpis planowo miał pojawić się dopiero w piątek. Jednak być może otworzyły się przede mną nowe drzwi, a to co jest za nimi brzmi bardzo ciekawie.
![]() | |
| źródło: farmacjaija.pl |
Poszerzać horyzonty
I to nie tylko takie nad pięknym wybrzeżem. Nie znam na razie szczegółów, bo rozmowa z panią co przyszła z tą wiadomością trwała może 3 minuty z zegarkiem w ręku. Najprawdopodobniej od przyszłego roku w szkole rusza projekt Erasmus. Do tej pory o tym, że taki program studiów zagranicznych istnieje słyszałam tylko odnośnie uczelni wyższych, do której moja szkoła policealna no choćbym nie wiem jak chciała - nie należy. W związku z tym projektem teraz także my, zwykli słuchacze szkoły policealnej mamy szansę wyjazdu na półroczny staż w kierunku, w którym się uczymy - w moim przypadku technika farmacji. Staż w miejscu tak pięknym i słonecznym jak Hiszpania brzmi tak cudownie, że do domu wracałam z uśmiechem na twarzy. Druga opcja, mniej słoneczna, to deszczowa Irlandia, do której na pewno bym się przyzwyczaiła, bo w tym wszystkim chodzi o coś więcej niż fajny wyjazd, zmiana otoczenia czy poznanie innych kultur i ludzi. Chodzi o tytułowe horyzonty.
Półroczny staż za granicą
Od kiedy wróciłam do domu nie mogę skupić myśli na podłożach maściowych, hydrożelach i innych przyziemnych sprawach tylko dlatego, że w głowie wciąż szumi mi "półroczny staż w Hiszpanii lub Irlandii". Taki staż w innym kraju to bardzo cenne doświadczenie, nie tylko ładnie wygląda potem w CV, ale przede wszystkim naprawdę stwarza nowe możliwości rozwoju, rozwija samokształcenie, relacje międzyludzkie i same pozytywy! Czy to nie niesamowita okazja? Jeśli macie jakieś doświadczenia z podobnymi wyjazdami bądź znacie kogoś kto studiował lub odbywał staż w dowolnym kierunku za granicą - dajcie znać, a ja w tym czasie poszukam więcej informacji na ten temat. Decyzji na razie nie podjęłam. Myślę, że za wcześnie na ostateczne deklaracje, ale jak najbardziej jestem na tak! Być może to jakaś moja życiowa szansa.
Kubeł zimnej wody
Niestety istnieją pewne przeszkody. Od mniej więcej maja miałam znikomy kontakt z językiem angielskim. Jak się domyślacie taki wyjazd wymaga dobrej znajomości języka nie na poziomie komunikatywnym, ale dosłownie perfect. Mnie niestety do tego wiele brakuje. Od zeszłego tygodnia wraz z przyjaciółką miałyśmy zacząć wspólną naukę - Justyna potrzebuje tego na studia, ja natomiast do tej pory miałam uczyć się na własny użytek, ale od wczoraj w końcu mam konkretny cel :) Jeśli nie uda mi się tutaj - to kiedy w końcu znajdę się na uczelni zrobię wiele żeby skorzystać z podobnej okazji. Ja się nie poddaję! Nigdy w życiu. Czekam tylko aż moje słuchawki zaczną działać i bierzemy się do pracy! Nie wiem dlaczego, ale ostatnio rzeczy martwe ze mną nie współpracują. Dajcie znać co o tym wszystkim myślicie: próbować czy pozostać w sferze marzeń?


Natalio - spróbuj - to Twoja szansa !!!! A język zawsze możesz podszlifować . Ja bym spróbowała.
OdpowiedzUsuńPowiem CI na własnym przykładzie, że częściej żałowałam tego - czego nie zrobiłam niż tego co zrobiłam, też nieraz wycofywałam się z wielu pomysłów bo obawy mnie przerastały ... a później żałowałam.
Nie poddawaj się - spróbuj , no i zaliczenia kolokwium Ci gratuluję i powodzenia na dalsze egzaminy :) Pozdrawiam serdecznie Małgosia
Próbuj ,próbuj i próbuj . Nigdy się nie poddawaj PRÓBUJ . Pozdrawiam serdecznie :))))
OdpowiedzUsuńPowiem Ci tak. Marzenia to bardzo dobra sprawa. I warto w nie wierzyć i dążyć do ich spełnienia. Będę mocno trzymać kciuki za Ciebie i Twój angielski, żebyś już jesienią mogła wziąć udział w tym programie. Na Twoim miejscu wybrałabym w takim wypadku Hiszpanię, ale to moje zdanie. Nie od dziś wiadomo, że jestem ciepłolubem.
OdpowiedzUsuńAle jedno co mogę Ci powiedzieć na pewno: nie poddawaj się i dąż do spełnienia swoich marzeń. Warto, naprawdę warto, bo nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie dzień ich spełnienia.
Buziaki.