sobota, 11 października 2014

Mówić czy nie mówić. Oto pytanie!


Plan na dzisiejszy tekst był zupełnie inny...Miało być o moich kalendarzach i organizacji czasu, miało być o pozornie nic nie znaczących objawach, które powinny mimo swej błahości zwracać naszą uwagę, bo mogą wyprzedzać straszne choroby...Miało być jak zawsze coś mądrego, czego ostatnio się dowiedziałam, ale...Przyszedł mi inny pomysł. Na samym wstępie bardzo Was przepraszam za te ponad dziesięciodniowe opóźnienie i opóźnienie posta dotyczącego źródeł informacji o lekach - ugryzienie tego tematu wymaga więcej czasu niż obecnie mam wolnego, niestety. Zaczynam mieć momenty słabości kiedy mam ochotę tylko usiąść, schować się i wpaść w histerię pt. Co ja tutaj robię? Nie dam dobie rady. Ale do chwili słabości nie lubimy się przyznawać, lepiej nam samym kiedy myślimy i mówimy, że wszystko będzie dobrze. Bo będzie. Tylko sami musimy w to wierzyć.

Nie mów?
Zastanawiam się dzisiaj nad tym ile z tego co naprawdę myślimy i chcemy powiedzieć - rzeczywiście wypływa na powierzchnię. Czy mówimy zawsze wszystkim wszystko co chcemy i powinniśmy, czy raczej większość tego wciąż zostaje gdzieś w nas samych? Czy jeśli tak, to dobrze, czy raczej źle? Niestety nie znam odpowiedzi na te pytania. Łapię się na tym, że są rzeczy o których chciałoby się oznajmić całemu światu, wykrzyczeć, pozbyć się z własnych myśli. W końcu...one tak bardzo nam przeszkadzają, utrudniają codziennie życie i nie pozwalają się skupić. Jednak pojawia się kolejne pytanie: dlaczego tak wiele dusimy w głębi siebie? Czego się boimy? Czy obawiamy się niezrozumienia, wstydu, wyśmiania? Czy zwyczajnie nie jesteśmy pewni komu możemy ufać? W dzisiejszych czasach tyle słyszy się o zdradach, podłych intrygach, niemal wszystko może zostać wykorzystane przeciwko nas. Ale właściwie...co nami kieruje? Strach i obawa czy to raczej chęć...zachowania czegoś tylko dla siebie? Znowu pojawi się pytanie: dobrze czy źle? Cokolwiek wybierzemy.
Jeśli jesteście ciekawi mojego zdania to właśnie doszłam do wniosku, że rozmawiać trzeba. Rozmowa wiele wyjaśnia, łagodzi konflikty a nieraz jest także terapeutyczna. Jaki sens ukrywania przed swoim rozmówcą tego, co chce się powiedzieć? Jaki sens wtedy ma rozmowa, zwłaszcza jeżeli ma być szczera?
Zostawiam Was z tymi pytaniami i biegnę do łóżka. Dobranoc! Czekam na Wasze spostrzeżenia! Jutro dopiszę co ja o tym sądzę!

3 komentarze:

  1. Witam !!

    Z rozmową jest tak, że najlepsza jest szczera; ona potrafi wiele wyjaśnić.

    W dzisiejszych czasach jednak taka rozmowa stanowi dla nas nierzadko spore wyzwanie. Dążąc w pogoni za pieniądzem, stabilizacją, mając różnorakie zobowiązania finansowe ludzie coraz rzadziej silą się na szczerość i wolą często przemilczeć niektóre fakty bo tak jest wygodniej i bezpieczniej.

    Wydaje mi się, że jest to bezpieczeństwo pozorne bo tłumiąc siebie i swoje prawdziwe emocje, których nie wypowiadamy narażamy się na konsekwencje w postaci chorób somatycznych.

    Myślę też, że nie wszyscy ludzie i okoliczności też powodują, że chcemy się przed nimi otworzyć z uwagi na przykre następstwa których doświadczyliśmy w przyszłości.

    Ja z własnego doświadczenia mogę dodać, że nie ze wszystkimi ludźmi można porozmawiać na wszystkie tematy. Wynika to z różnicy światopoglądowej, różnorodności przekonań i zainteresowań.

    Czasami lepiej jest niektóre fakty przemilczeć wiedząc, że rozmówca zrobi z tego użytek robiąc nam krzywdę - czasami nawet zamierzoną.

    Pozdrawiam serdecznie Natalio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o tym zapomniałam dodać, a z czym zgadzam się w 100% - nie z każdym można porozmawiać. Ja też znam ludzi, którym za żadne skarby świata nie powierzyłabym swoich tajemnic. A nawet mogę śmiało powiedzieć, że rozmowa z nimi jest raczej zbiorem zdawkowych pytań i odpowiedzi.
      To prawda. Tłumienie w sobie emocji itd. powoduje, że zaczynamy źle się czuć. Czasem nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie.
      Dziękuję za zwrócenie mi uwagi na tę ważną kwestię ;)
      Wszystkiego dobrego Małgosiu!

      Usuń
  2. :) Natalio - dziękuję za komentarz i odwiedziny na moim blogu :)

    I również wiele dobrego życzę :)

    OdpowiedzUsuń