niedziela, 24 sierpnia 2014
O zdrowiu w codziennym kalendarzu cz.2
W ostatnim poście pisałam o tym jak zadbać o własne zdrowie wykonując podstawowe badania krwi - morfologię (jeśli jeszcze nie czytaliście poprzedniego tekstu zapraszam tutaj ). W dzisiejszym tekście chciałabym napisać kilka słów o tym, jak aktywność fizyczna wpływa na nasze zdrowie, co zmienia w naszym życiu oraz o tym, że naprawdę zasługuje na miejsce w naszym codziennym kalendarzu.
Prawda popłaca!
Nie będę ukrywać, że jestem w tej dziedzinie ekspertem - oj nie, sama potrzebuję ciągłej motywacji, wciąż uczę się na błędach co robić, żeby zamiast gorzej szło lepiej, jak przezwyciężyć ochotę spędzenia popołudnia na kanapie...udaje mi się z różnym skutkiem, ale z całą pewnością i z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć jedno: kiedy już uda się przekonać swoje drugie ja, to bardziej leniwe, okazuje się, że to nie tylko poprawia wygląd, pomaga schudnąć, utrzymać wymarzoną sylwetkę, ale także wprawia w dobry nastrój, kontroluje stres, metabolizm, a przede wszystkim - sprawia przyjemność, a ładna figura to miły dodatek ;) Przygotowując ten tekst jestem w pełni świadoma tego, że czas z powrotem ruszyć tyłek - moje wcześniejsze postępy nie zasługują na to, żeby kilka gorszych dni je zaprzepaściło! Jeśli napiszę o tym publicznie, na pewno zaraz wyciągnę matę, więc kto jest ze mną? Piszę Wam o tym z konkretnego powodu.
Krakowa od razu nie zbudowano, więc...zacznij od nowa!
Pisałam już o tym przy okazji moich refleksji na temat częstszego mówienia tak niż nie. Dzisiaj jestem dobra okazja ku temu, aby co nie co z tego powtórzyć. Właśnie dlatego napisałam Wam o moich ostatnich złamaniach idei codziennej aktywności fizycznej. Każdy z nas miewa czasem gorsze dni; nie chce wstać się z łóżka, a myśl o kolejnym dniu w pracy/szkole/na uczelni przyprawia o mdłości, odechciewa nam się dosłownie wszystkiego, postanawiamy przestać się odchudzać - bo po miesiącu nie widać takich efektów, jakie chcieliśmy, nie biegamy - bo dalej nie możemy przebiec 30 minut bez zadyszki, nie oddajemy się swoim pasjom - bo przestają nas cieszyć. Czy jak pisałam właśnie w poście Powiedz tak! ktoś życzliwy znowu podciął nam skrzydła - na pewno źle nie chciał, ale przechodząc gorszy okres wszystko odbieramy w czarnych barwach. Jeśli brzmi znajomo - nie przejmuj się! Każdy tak czasem ma, że najlepiej spędziłby dzień, dwa, cały tydzień pod kołdrą. Dzień jest w porządku, ale tydzień to już przesada. Jeśli masz tak samo jak ja teraz, że Twoja aktywność fizyczna ogranicza się co najwyżej do zrobienia zakupów - powiedz temu dość. Ubieraj wygodne ubranie, buty, wskakuj na matę bądź biegnij do siłowni - zacznij od nowa!
Jak znaleźć na to czas?
Zanim przejdę do opisywania korzyści zdrowotnych, którymi to się w największej mierze mamy zająć, warto znaleźć odpowiedź na to pytanie: Kiedy to wszystko zrobić? Jak znaleźć czas podczas codziennych obowiązków? Jak ona to robi?!
Myślę, że to kiedy w ciągu dnia znajdziemy czas na ćwiczenia jest sprawą bardzo indywidualną. Każdy z nas żyje w innym rytmie, inaczej organizuje sobie czas, ma więcej-mniej obowiązków, większych bądź mniejszych. Jeden woli ćwiczyć rano, drugi po śniadaniu, inny między obiadem a kolacją, a jeszcze inny - późnym wieczorem. Na pewno w ciągu dnia macie chociaż godzinę dla siebie, zamiast spędzić ją przed telewizorem umówcie się ze swoim ciałem - zróbcie coś dla siebie, dla swojego zdrowia, samopoczucia i figury. Za jakiś czas zaplanowałam tekst o organizacji czasu - pokażę Wam jak ja mam zamiar to zrobić. ;)
Jeśli mowa o zaczynaniu...i satysfakcji
Pamiętacie mój, właściwie to pierwszy post Gotowy? Biegnij po zdrowie! ? W którym to pisałam o swoich początkach z bieganiem - naprawdę jeszcze z dwa lata temu nawet przez chwilę nie pomyślałam o tym, żeby zacząć ćwiczyć. Ćwiczenia na lekcjach wychowania fizycznego były dla mnie prawdziwą traumą i choć kiedy dwa lata temu zmądrzałam i stwierdziłam, że naprawdę czas o siebie zadbać, dalej nie ćwiczyłam na tych lekcjach, to przynajmniej 4 razy w tygodniu ćwiczyłam w domu, moje nogi i brzuch pamiętają Skalpel Ewy Chodakowskiej do dzisiaj - wtedy był to dla mnie wyczyn, dzisiaj - być może po przerwie nie jest tak łatwo, ale czuję i widzę jak zmieniła się moja siła, mięśnie i wygląd. Efekty - główny powód, dla którego postanawiamy co zrobić; dodają siły, motywacji i chęci, a przede wszystkim czujemy się usatysfakcjonowani.
W zdrowym ciele, zdrowy duch!
Po przydługim wstępie - przyszedł czas na moment kulminacyjny. Poniżej na ilustracji zamieściłam zdrowotne korzyści aktywnego spędzenia czasu.
Daje do myślenia, prawda? Zdrowie to wystarczający powód, żeby zwlec się z kanapy, wyłączyć telewizor i odejść od komputera, a zamiast tego włączyć program treningowy, zapisać się na siłownię, jogę, iść pobiegać, wybrać rower zamiast samochodu czy...iść na zwykły spacer, za co Twoje płuca także będą wdzięczne! Chociaż w dobie dzisiejszej liczby samochodów i ilości spalin to wątpliwe zdrowe...to jeśli wybierzecie szczere pole, lasy czy łąki jestem pewna, że zafundujecie swojemu organizmowi zdrowy zastrzyk energii, dobrego samopoczucia i...zdrowia ;)
Miłej niedzieli!
Nieperfekcyjna.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz