sobota, 5 lipca 2014

To nie "Oczy chciały", to...

czyli dzisiaj o...sami się przekonacie!


Tak jak mówi powyższe zdjęcie - nastrój mamy słoneczny, lipcowy i oczywiście WAKACYJNY.
Chociaż wakacje zaczęły mi się już w kwietniu, to dopiero wiadomość o zdanie maturze pozwala naprawdę rozpocząć wakacyjny wypoczynek. Chociaż i tutaj można by dopatrzeć się nieścisłości, gdyż większość tego czasu spędzam, nad czym bardzo ubolewam, w pracy. Ale jeszcze kilka tygodni i Gdynio - nadjeżdżam! Już nie mogę się doczekać.
 Czy u Was także jest tak strasznie gorąco? Patrząc na termometr mam wrażenie, że oszalał pokazując trzydzieści stopni. Znalazłam jednak plus takich temperatur - sezonowe owoce, blender, lód i listek mięty. Wiecie co mam na myśli?

Naprawdę idealne orzeźwienie tak gorącego dnia. Dla takich smaków warto przewertować szafę w poszukiwaniu letnich sukienek :)

Pomijając godziny spędzone w pracy, jak nigdy cenię sobie chwile tylko dla siebie i dla przyjaciół i rodziny. To takie wspaniałe móc rozsiąść się w fotelu, pod drzewami, w cieniu z kubkiem smacznego owocowego koktajlu i z ciekawą książką.
Swoją drogą - macie na oku książki warte przeczytania? Bardzo chętnie sprawdzę wszystkie podane przez Was pozycje ;)
Moje plany na wakacje są raczej niezbyt duże. W lipcu mam zamiar trochę popracować, w sierpniu na kilka dni wyjechać (a może coś się jeszcze zmieni? Nigdy nic nie wiadomo.) a przede wszystkim przeczytać wszystkie książki, na które w ostatnim roku nie miałam zbyt wiele czasu. Także - piszcie śmiało o swoich propozycjach, na pewno na coś się skuszę :)

Powiem szczerze, że w dzisiejszym poście zależy mi na jak największej ilości przyjemności, luzu, z pominięciem nudnawych szczegółów. Tak więc dzisiaj ze spraw jakie mogą uchodzić za nudne: powiem Wam tylko kilka słów na temat tego...
Dlaczego wiemy, że jesteśmy głodni?

Znacie to uczucie? W ciągu dnia nadchodzi Cię taki moment kiedy po prostu wiesz, że jesteś głodny.
Zastanawialiście się kiedykolwiek "Dlaczego w ogóle jem?". Oczywiste jest to, że musimy jeść, aby mieć siłę, dostarczać naszemu organizmowi niezbędnych dla jego prawidłowego funkcjonowania składników pokarmowych, witamin. Czasem jemy dlatego, że jesteśmy znudzeni czy podczas wieczornego seansu filmowego nie ma nic lepszego niż coś smacznego pod ręką.
Sami nie decydujemy o tym czy chcemy jeść - czy nie. Stoi za tym coś więcej.
Zatem przedstawiam Państwu winowajczynię naszego apetytu - GRELINĘ, czyli hormon głodu. 
O tym, że hormony regulują większość procesów, zmian w organizmie czy tempo naszego życia - powiemy sobie jeszcze nie raz. Więc jak w większości przypadków, także tą prostą, codzienną czynność jaką jest jedzenie kontrolują  krótkie łańcuchy aminokwasów tworzące GRELINĘ wytwarzane przez pojedyncze komórki ścian żołądka oraz odpowiednie struktury mózgu zlokalizowane w podwzgórzu.
Wielkość stężenia tego hormonu warunkuje to czy jesteśmy głodni czy już nie. Jej najwyższe stężenie zaobserwowano rano, zwłaszcza kiedy jesteśmy na czczo, ale także w wielu sytuacjach podczas dnia właśnie wtedy kiedy odczuwamy potrzebę jedzenia. Pobudza apetyt i łaknienie. Gdy jej stężenie jest wysokie, zostaje wysłana informacja do ośrodku głodu zlokalizowanego w podwzgórzu mówiąca o tym, ze trzeba "JEŚĆ" - wtedy właśnie jemy. Wraz z przyjmowanym pokarmem stężenie greliny maleje, a tym samym zostaje wysłana informacja, żeby "PRZESTAĆ JEŚĆ" - wtedy przestajemy jeść czując się najedzonymi.
Co ciekawe, stężenie greliny spada (wysyłając sygnał, że jesteśmy już najedzeni) w odpowiedzi na:
- w pierwszej kolejności: węglowodany
- następnie białka,
- i w końcu tłuszcz
Według tego co mówią naukowcy to właśnie może być przyczyną nadmiernej otyłości w dzisiejszych czasach spowodowanej bogatą w tłuszcze dietą. Skoro jest jego tak wiele w produktach współczesnej diety, organizm (a konretniej grelina) w pierwszej kolejności wyłapuje mniejsze ilości cukrów, białek, jej stężenie maleje powoli a tymczasem my - dalej jemy, gdyż jej poziom nie obniżył się do tego stopnia, aby została wysłana informacja NIE JEŚĆ.
Cóż...innym razem szerzej się tym zajmiemy, dzisiaj to musi wystarczyć. ;)
Więc pamiętajcie, to że czujecie potrzebę zjedzenia czegoś to nie, jak to najczęściej mawia mój tata Oczy chciały, to hormon głodu - grelina, podpowiada mózgu, że najwyższa pora coś zjeść.



Na dzisiaj to wszystko. Mam nowe postanowienie - tygodniowo dodawać conajmniej dwa wpisy na bloga! Myślę, że to, że o tym napisałam zmotywuje mnie do samokształcenia i pisania pisania pisania! Udanego wypoczynku, do zobaczenia już niebawem!
Żeby nie było niedomówień dodam, że nie jestem ani lekarzem ani dyplomowanym dietetykiem, nawet nie studiuję jeszcze (o czym dowiecie się z zakładki O MNIE). Wszystko to co tutaj zamieszczam jest niczym innym jak efektem mojego samokształcenia i zainteresowań. Pamiętajcie, że nic co przeczytacie w Internecie nie zastąpi profesjonalnej porady lekarskiej lun specjalistycznej. 

Perfekcjonistka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz