Podcinanie skrzydeł
Chociaż na dzisiejszy post miałam zupełnie inną koncepcję, pomysł naszedł mnie nagle. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego tak często rezygnujemy z podjętych kroków? Czemu tak łatwo się zniechęcamy? I przede wszystkim...dlaczego INNI ludzie mówią nam jak mamy żyć i co robić?
Nie uważam, że zdanie innych się nie liczy. Wręcz przeciwnie. Chłonę każdą uwagę, jaką ktoś ma mi do powiedzenia, przyjmowanie krytyki niestety nie należy do łatwych rzeczy, jednak wszyscy dobrze wiemy, że bez niej osiedlibyśmy na laurach i nic nie zrobili ze swoim życiem.
Na pewno nie raz byliście w sytuacji, kiedy np. po rozpoczętym odchudzaniu usłyszeliście Przestań, założę się za za tydzień znudzi Ci się albo po rozpoczęciu nauki tańca, kiedy na pytanie życzliwej koleżanki czy umiesz już wykonać poczwórny piruet odpowiedziałeś nie, usłyszałeś, że Jak to możliwe! Przecież chodzisz już drugi miesiąc, ja potrafiłam po tygodniu! lub gdy powiedziałeś, że bardzo chciałbyś zostać pisarzem i napisać własną powieść, znowu ktoś życzliwy zbił Cię z pantałyku mówiąc że To nie takie proste, dziecko, przecież nie masz żadnego doświadczenia. Jak Wy reagujecie na tego typu reakcje? Są one czysto przykładowe, ale czy na Was także działają jak płachta na byka? Zamiast motywować powodują, że odkładasz wszystko w zapomnienie i czujesz się rozczarowany i beznadziejny? To jest właśnie podcinanie skrzydeł. Zawsze znajdzie się ktoś, kto może nie umyślnie, ale spróbuje Ci przeszkodzić i spowodować, że pomyślisz, że wcale Ci się nie udaje. A tak naprawdę musisz pamiętać o...
Krakowa od razu nie zbudowano
Z własnego doświadczenia wiem, że to, co jednemu przychodzi łatwiej, innemu przyjdzie trudniej i później. Jak mówi nagłówek Krakowa od razu nie zbudowano, a zobaczcie jakie pięknie wyrosło z niego miasto! To, że początkowo coś nam się nie powodzi to nie jest dostateczny powód dla tego, aby z tego zrezygnować. Długo mi zajęło, żeby samemu się o tym przekonać, jednak...wierzcie mi - to prawda. Czasami trzeba sto pięćdziesiąt razy spaść z roweru żeby za sto pięćdziesiątym pierwszym przejechać bez upadku. Wiecie co mam na myśli, prawda? Oh, naprawdę długo mi zajęło wdrożenie tego do własnego życia, jednak kiedy już mi się udało - wiem, ze warto. Chociaż ostatnio nie mogę się chwalić licznymi sukcesami, wiem że przyjdzie dziń kiedy każde moje rozczarowanie i każda moja porażka zostanie nagrodzona może nawet podwójnym sukcesem!
Najważniejsze: musisz sam uwierzyć
Dokładnie. Musimy sami wierzyć w to, że nam się uda. Jeśli nie my uwierzymy, to kto za nas? Pani w sklepie, dozorca czy może kierowca autobusu? Nie! My sami musimy wiedzieć i wierzyć z całego serca, że tak właśnie się stanie. Jak wspomniałam wyżej, nie od razu i nie raz nam się nie uda, ale ciężką pracą można wiele osiągnąć ;) Uwierzenie we własne siły nie jest łatwe, mnie samej jeszcze zdarza się w nie wątpić, jednak nauczyłam się, że tak naprawdę jedyną osobą w życiu na jakiej możemy polegać i jakiej bezgranicznie ufać jesteśmy my sami. Także, głowa do góry! Z czasem wszystko będzie szło jak po maśle.
Powiedz: tak!
I nie chodzi o przyjęcie oświadczyn, ale o to, żeby może zacząć częściej używać tego słowa? Ostatnio łapię się na tym, że nawet na większość propozycji znajomych odpowiadam Nie, to nie dla mnie. A może wcale tak nie jest? Może to wynika z tego, że tak bardzo boimy się zaryzykować i ewentualnego wiążącego się z nim rozczarowania, że boimy się użyć tego słowa? Może zamiast wiecznie odmawiać sobie wakacji na Teneryfie, nowej pary butów, najnowszego bestselera ulubionego autora powieści, karnetu na siłownie czy...czegokolwiek o czym marzymy, powinniśmy choć raz odpowiedzieć tak? Jak myślicie, lepiej nie czy tak? Pomóżcie mi, pracuję nad swoim nowym życiem ;)
Zmiany są dobre
Był chyba nawet kiedyś taki film, o ile dobrze sobie przypominam. W każdym bądź razie, to właśnie im nie bójmy się powiedzieć tego słowa na T. Jeśli myślisz, że jest dziś dobra okazja, aby coś zmienić - powiedz tak! Masz od dawna w planach przemeblowanie salonu - powiedz tak! Chcesz zaprosić kogoś na kawę? - powiedz tak! Chciałbyś zacząć żyć zdrowo - powiedz temu jak najbardziej TAK! Tak. Tak. I tak.
Mam zamiar częściej używać tego słowa, jestem bardzo ciekawa co mi z tego wyjdzie.
Przepraszam Was bardzo, jeśli dzisiejszy tekst nie spełnił Waszych oczekiwań. Musiałam podzielić się swoimi dzisiejszymi przemyśleniami i wtrącić swoje pięć groszy. Już w następnym poście obiecuję dużo zdrowia!
Buziaki, N.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz