czwartek, 14 maja 2015

Krytyczna droga do destrukcji.

Tak długa przerwa w pisaniu skutkuje tym, że zanim napisze się pierwsze zdanie - upływają ciągnące się w nieskończoność minuty kiedy palce zawieszone nad klawiaturą zdają się być zaklęte - jakby zapomniały jak się poruszać i gdzie leży która z liter. W dzisiejszym poście powiem Wam kilka słów na temat destrukcyjnej fazy stresu, która właśnie zdaje się pukać do moich drzwi oraz jak wpływa na stan naszego organizmu oraz  przepis na powyższą owsiankę bez gotowania inspirowaną przepisem ze ZdrowoMani TV (jeżeli jeszcze nie znacie tego kanału - koniecznie tam zajrzyjcie, krótkie odcinki z których wiele można się dowiedzieć i które potrafią zainspirować ;)) Po długiej przerwie - zapraszam!

Krytyczna destrukcja
Na samym początku istnienia bloga pisałam Wam o mobilizacyjnej fazie stresu - tej dobrej, dzięki której odnajdujemy w sobie te pokłady energii i motywacji potrzebne do podjęcia działania. Nie ważne czy nasz stres związany jest z egzaminem, rozmową kwalifikacyjną czy codziennymi sprawami przyprawiającymi o ból głowy - faza mobilizacyjna to pierwsza i najzdrowsza część stresu. Potem może być tylko gorzej, bo kiedy przechodzi w fazę krytyczną dążąc do destrukcyjnej nic dobrego z tego nie wynika. Objawami są m.in:
  • zaburzenia snu
  • zaburzenie łaknienia
  • bóle i zawroty głowy
  • zaburzenia rytmu serca, bóle w klatce piersiowej
  • nerwobóle
  • napięcie i zmęczenie
  • spadek poziomu jonów Mg
  • dekoncentracja
  • zaburzenia depresyjne
  • irracjonalne poczucie strachu, lęku
  • zaburzenia behawioralne (np. obgryzanie paznokci, nerwowość, izolacja od społeczeństwa)
  • zaburzenia masy ciała (spadek/wzrost)
  • drżenie
  • nudności i wymioty
  • impulsywność
Powyższe przykłady przedstawione choć w wielkim skrócie wskazują na to, że długotrwały stres bardzo nam szkodzi. Niestety części z wymienionych objawów sama doświadczyłam - m.in podejrzewam u siebie spadek poziomu magnezu (objawy np.: drżenie powiek, kończyn, zmęczenie, bóle i zawroty głowy), jak najbardziej może być to związane z tym, że od jakiegoś czasu piję rano kawę, a nie od dziś wiadomo że jest jednym z czynników wypukujących magnez z naszego organizmu. Jeżeli macie inny sposób na pobudzenie swojego organizmu rano - koniecznie dajcie mi znać. Kawa prawdę mówiąc słabo na mnie działa i raczej spożywam ją wierząc, że może jednak postanowi dać mi tego kopa. Mój stres związany jest ze szkołą, bo maj to koniec semestru i wszystkie zaliczenia zaczynają spadać jeden po drugim(coś jak mini sesja na studiach), ale także z podnoszeniem wyników maturalnych. Czuję nad sobą topór - jeśli ich nie poprawię ktoś odetnie sznur go podtrzymujący i spadnie na moją głowę. Presja otoczenia i ciągła gonitwa za perfekcją także nie wpływają na nas korzystnie nie tylko w okresie nadmiernego stresu, ale także na co dzień. Dlatego zamierzam zwolnić. Jutro:chemia, brzmi tak strasznie, że nie śpię dobrze od miesiąca myśląc o niej. Jednak postanowiłam już dzisiaj schować książki, zadania, notatki i zająć się innymi sprawami jak np. blogowymi ;) Dzięki temu czuję się nieco lepiej a i powiedziałam sobie, że jakikolwiek nie będzie wynik - jeszcze się nie poddam. Nie wiem czy kiedyś Wam wspominałam, ale zamierzam skończyć bieżącą szkołę i dopiero za rok złożyć podanie o przyjęcie na studia. Jednak dzisiaj jeszcze nic w tym temacie Wam nie powiem, a przy okazji krótkiego komentarza do Magister albo nikt? Z bloga Królestwo królowej Karoliny, na którego zapraszałam Was jakiś czas temu - kto nie był niech nadrabia!
Jak poradzić sobie ze stresem w fazie krytycznej?
Tutaj sprawa ma się o wiele gorzej niż w przypadku zwykłego, krótkotrwałego mobilizacyjnego stresu. Metodę walki należy odpowiednio dobrać do wielkości przeciwnika. Tutaj nie wystarczy dobra dieta i samopoczucie m.in dlatego, że faza krytyczna związana jest z pojawiającymi się zmianami zachowania, myślenia, ale także samopoczucia bo co sama mogę z łatwością zauważyć i co zauważają osoby z mojego otoczenia - mój nastrój pozostawia wiele do życzenia. Jestem rozdrażniona, zdenerwowana, wszystko odbieram zbyt do siebie, tracę dystans i poczucie humoru. W takiej sytuacji, nie tylko ja, ale każdy kto doświadcza podobnych skutków, doskonale wie że zmiana diety i pozytywne myślenie niewiele poradzi (chociaż warto pamiętać aby spożywać w tym czasie dużo wody, zapewnić dawkę tlenu i glukozy dla naszego mózgu, nie spożywać produktów ciężko strawnych -> czytaj więcej).
  1. Przede wszystkim - dobrze z kimś porozmawiać na temat swoich obaw, problemów, czy co nas denerwuje. Zamiast naskakiwać na swoich bliskich, bo nas nie rozumieją a my naprawdę się stresujemy - lepiej wybrać rozmowę. Rozmowa ma moc łączenia i jednoczenia ludzi. Ważne jest, żeby w tym czasie mówić o swoich uczuciach a nie tłumić ich ogrom w sobie. Nasz rozmówca może mieć dla nas cenną radę, być może wskaże nam rozwiązania bądź problem jakich sami nie mogliśmy dojrzeć. Pamiętajcie, że osoby trzecie wiedzą i widzą więcej!
  2. Nie izolować się od innych. Podam Wam przykład z życia wzięty: w sobotę miałam z przyjaciółką uczyć się zadań, jednak w pewnym momencie dostałam wiadomość, że zmiana planów! Zostałyśmy zaproszone na ognisko i fajnie by było jakbyśmy na nie poszły, a zadania - zrobimy kiedy indziej. W sobotę naprawdę nie miałam nastroju, nic mi się nie chciało i byłam tak zmęczona, że najchętniej cały dzień spędziłabym w łóżku. Oczywiście ze stosownymi książkami, bo jak to się jeden dzień nie uczyć?! Jednak kiedy miałam już odpowiedzieć, że w takim razie ja zostaję w domu - zapaliła mi się lampka i jakiś dobry głos w mojej głowie zahuczał, że mam natychmiast się uczesać, umalować, ubrać i napisać, że będę za 20 minut. Tak też zrobiłam. I wicie co? Gdybym została w domu wpadłabym w depresję. No dobra, może to zbyt dramatyczny scenariusz, ale zostając w domu zyskałabym tylko kolejne zszargane nerwy, kolejny kubek kawy (i pozbyłabym się trochę megnezu...) i kolejną dawkę zmęczenia. Zamiast tego dotleniłam mózg, poprawił mi się humor i z zupełnie nowym podejściem po powrocie chciało mi się uczyć, a nie musiałam.
  3. Spojrzeć na listę rzeczy do zrobienia i wykreślić to, czego nie potrzebujemy na teraz. Jeśli w tym czasie zaplanowaliśmy sobie mycie okien, a może ono poczekać jeszcze tydzień - do wykreślenia. Jeśli z czegoś możemy zrezygnować - zróbmy to.
  4. Nie zapominać o sobie. Bardzo ważny w okresie nadmiernej ekspozycji organizmu na stres jest odpoczynek i sen. Mózg żeby prawidłowo funkcjonować u osoby uczącej się/pracującej potrzebuje ok.6-7 godzin snu. W późniejszych latach życia (u osób starszych) ilość snu niezbędnego maleje i stąd np. osoby starsze budzą się już po czterech godzinach. Warto pamiętać o tym, że chroniczne zmęczenie, stres, a do tego brak snu spowodują w końcu, że nasz dysk główny zacznie się buntować i przestanie prawidłowo funkcjonować (stąd np. zaburzenia koncentracji, bóle i zawroty głowy, problemy z podejmowaniem decyzji). Nie jesteśmy nieśmiertelni i niezniszczalni, choć właśnie tak nam się wydaje. Pamiętajcie o odpowiedniej ilości snu, odpoczynku w ciągu dnia i chwili dla siebie - Drogie Panie! Domowe SPA - nie ma nic lepszego niż chwila relaksu ;) !
  5. Pogodzić się z faktem, że czasem coś nam nie wyjdzie. Nie wszystkie plany uda się w całości zrealizować, nie wszystko uda się tak jak zaplanowaliśmy. Właśnie dlatego powinniśmy wybaczać sobie błędy i porażki. Życie jest nieprzewidywalne i nawet najlepszy plan może legnąć w gruzach. Oczywiście życzę Wam, żeby zdarzało się to jak najrzadziej!
Naturalna dawka zdrowia
Skład: 
garść płatków owsianych,
jogurt naturalny,
dwie dojrzałe pomarańcze,
pół jabłka,
garść siemienia lnianego i pestek dyni - wedle uznania.
Płatki owsiane należy wcześniej zalać np. niewielką ilością przegotowanej wody na czas około 30 minut do ich spęcznienia. Następnie dodać jogurt, pokroić składniki (na przykład ulubione owoce) i inne dodatki wedle uznania - gotowe!

Na dzisiaj to wszystko - mam nadzieję, że wciąż tutaj jesteście i wszystko u Was w porządku. Od jutra biorę się za nadrabianie zaległości blogowych i wracam z nowymi pomysłami. Do zobaczenia wkrótce!

5 komentarzy:

  1. Dokładnie ; tak jak piszesz, stres może działać na nas na różne sposoby.Stres wpływa na nas zarówno motywująco jak i może zabijać - może nie od razu ale wywoływać choroby psychosomatyczne.

    ŻYCZĘ Tobie Natalio zaliczenia wszystkich egzaminów, bardzo dobrych wyników, uśmiechu na twarzy i może także czekolady z magnezem :) Pozdrawiam serdecznie Małgosia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, właśnie o to mi chodziło ;) Uśmiech mi z twarzy dzisiaj nie schodzi - myślę, że to dobry znak! Tobie również Małgosiu wszystkiego dobrego i czekolada z magnezem baaardzo się przyda!

      Usuń
  2. Szkoda, że nie dodałaś tego wpisu przed dwunastym maja, kiedy to ja osobiście zaczynałam dodatkowo siwieć przez stres. Nie ma nic gorszego niż totalnie rozregulowany organizm. Zapomniałaś dodać jeszcze, że stres wpływa też na nasz metabolizm, który czasami nabiera takich obrotów, że szkoda gadać.
    Muszę zafundować sobie taką owsiankę, bo czas zacząć jeść zdrowiej.
    I nie mogąc się powstrzymać wręcz od parsknięcia śmiechem, "W późniejszych latach życia (u osób starszych) ilość snu niezbędnego maleje i stąd np. osoby starsze budzą się już po czterech godzinach." parskam śmiechem, bo przypomina mi się babcia, która tak często narzeka na swoje dwie godziny snu.

    Pozdrawiam cieplutko,
    Margo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Punkt 12. zaburzenia masy ciała - mój metabolizm w tym momencie pracuje szybciej od mojego mózgu, jedni tyją - ja tracę wagę.
      Tak, to jest prawda. Im człowiek starszy - potrzebuje mniej snu. Stąd np. właśnie babcia budzi się bardzo wcześnie i mówi, że już nie chce jej się spać. Nie jest to nic nienormalnego, a wręcz przeciwnie. Organizm starszej osoby nie potrzebuje tyle samo snu co organizm osoby młodej tudzież mniej lub Ciebie, gdzie się uczymy, pracujemy i żyjemy nieco szybciej. Niestety starsze osoby uważają to za przejaw czegoś niedobrego, udają się do lekarza, dostają leki nasenne (które niestety mogą uzależniać). Zresztą czasem wydaje nam się, że śpimy dwie godziny albo i wcale, ale tak naprawdę spaliśmy np. 4. Też nie zawsze...zwykle wiem kiedy naprawdę nie śpię pół nocy ;D

      Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny ;)

      Usuń
    2. Tak, dokładnie. Ale jest jeszcze jeden gatunek ludzi. Mój metabolizm ostatnio również pracował szybciej niż moja głowa, ale mimo wszystko tyłam i tyję, co już jest nielogiczne. I sen... no cóż. Ja też wiem kiedy nie śpię pół nocy, a kiedy padam trupem i wstaję po dwunastu godzinach. I w punkcie dwunastym jest to opisane bardzo ogólnikowo, stąd moja uwaga w komentarzu. Czasem metabolizm nie musi przyspieszać, żeby chudnąć. Kiedyś, sto lat temu za murzynami i jednego białasa dalej (jak to się mówi), właśnie tak miałam. Wszystko funkcjonowało w porządku, a waga leciała w dół. Nie ukrywam, wtedy to było przydatne (ach te okresy dojrzewania!)
      Będę zaglądać teraz już częściej, skoro ze wszystkim się już uporałam. No, prawie ze wszystkim. Nie masz za co w tym wypadku dziękować. To czysty przejaw chęci, moja droga :)

      Usuń